- Większej buty, ignorancji i hipokryzji, jak w wypowiedziach czołowych polityków PiS, nie słyszałem od 25 lat. Pycha kroczy przed upadkiem, a wy jesteście na krawędzi - powiedział poseł
W wojnie między bogami nie będzie zwycięzców, zostaną tylko zgliszcza ludzkiego świata. Świat leczy rany po wojnie z Przeklętymi, ludzie zaczynają za
TJS is a group created with the mission of non-paid sharing investor knowledge between traders on the basis of "social learning" and mutual support. We
Fałszywa pewność siebie wiąże się z nadmiarem autoprezentacji, przejawiającym się postawą: Zobacz jaki jestem zajebisty!, czyli “O większego trudno zucha, Jak był Stefek Burczymucha”. Warunkiem niezbędnym do tego, aby strategia nadmiaru autoprezentacji zadziałała, jest publiczność, której zadaniem jest się zachwycać. Jeśli jesteś osobą bardzo pewną siebie, ale masz
@barbaraanowacka @RyszardTerlecki Pycha kroczy przed upadkiem. A że „Pies“ ma więcej bruzd na ryju niż na tej usmażonej butaprenem korze mózgowej - to już inna sprawa. 05 Nov 2021
Unieś się dumą. Po raz kolejny. Na potrzeby tytułu, parafrazowałem nieco fragment z Przypowieści Salomona (Przyp 16:18, tłum. Biblia Warszawska): Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. Całe to zdanie, niezwykle mądre, jest punktem wyjścia do moich przemyśleń odnośnie małżeństw, czy generalnie związków.
Ll55o. Kiedyś Ibrahimović spytany, kto jest najlepszym piłkarzem świata – Messi czy Ronaldo – bez zastanowienia odpowiedział: "Kto? Oczywiście, że Zlatan". W Ekstraklasie mamy swój odpowiednik. Nazywa się Aleksander Prijović. Obu panów łączy jednak tylko wygląd i pewność siebie. Szwed jest od swojego sobowtóra lepszy w każdym elemencie gry. Silniejszy, szybszy, lepiej wyszkolony technicznie. Po prostu prezentuje wyższą kulturę na boisku. Szwajcar również posiada te wszystkie wyżej wymienione umiejętności, ale niestety tylko w swoim mniemaniu. Zwykło się mówić, że kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą. Odnoszę wrażenie, że snajper Legii właśnie całe życie staje przed lustrem i powtarza, że jest najlepszy. Na jego nieszczęście nie jest. I to nawet w Ekstraklasie. – Czuję się najlepszym piłkarzem Legii – stwierdził jakiś czas temu Prijović. W czym czuje się najlepszy? W byciu pewnym siebie? Napastnik niczym innym w barwach „Wojskowych” jeszcze nie zaimponował. Faktycznie, drużyna z Łazienkowskiej prezentuje się grubo poniżej oczekiwań, ale na pewno nie jest tak fatalnie, żeby nie znaleźć żadnego lepszego piłkarza w jej kadrze. Nemanja Nikolić, Michał Pazdan, Jakub Rzeźniczak, Łukasz Broź czy Dominik Furman. Ci wszyscy koledzy Szwajcara w tym sezonie utrzymują równą i całkiem przyzwoitą dyspozycję. Na jakiej więc podstawie może uważać on, że jest najlepszy w Warszawie? Trudno powiedzieć. Aleksandar Prijović (fot. Grzegorz Rutkowski;) Kiedy przychodził na Ł3, wymagania były dość duże. Udzielał wielu wywiadów, w których buńczucznie zapowiadał, że wedrze się przebojem na salony i już w pierwszym sezonie będzie błyszczał nie tylko w rozgrywkach ligowych, ale też w europejskich pucharach. – Zrobię wszystko, by wygrać. Od zawsze. Nie tylko w futbolu. Jeśli stawiam sobie jakiś cel, osiągam go. Spełniam wszystkie swoje marzenia. Chciałem grać w wielkim klubie. Gram w Legii, tu zabłysnę. Trafię do reprezentacji Szwajcarii – zarzekał się Prijović. Przyjemnie się tego słuchało. W szczególności włodarzom i kibicom jego nowego klubu. Prezentowane podejście, chęć do gry i pewność siebie mogły imponować. Na boisku jednak wyszło nieco gorzej. Szwajcar nie prezentuje się koszmarnie, bo można docenić to, że walczy, stara się, ma warunki fizyczne, ale czegoś mu brakuje. Czego? Przede wszystkim goli. W jego repertuarze zagrań brakuje wykończenia akcji, a to przecież dla snajpera kluczowe. W lidze przełamał się dopiero niedawno, w 9. kolejce z Ruchem, a do tego dołożył jeszcze po jednym trafieniu w pucharze krajowym i w eliminacjach Ligi Europy. Bilans? 15 meczów i trzy gole. Taki wynik na kolana nie rzuca, ale w sumie czego spodziewać się po zawodniku, którego jako 25-latka już można nazwać piłkarskim obieżyświatem. Prijović raczej nie lubi siedzieć w jednym miejscu dłużej niż rok. Taki futbolowy kosmopolita. W swojej seniorskiej karierze zwiedził już 10 klubów. Przeważnie ktoś ściągał go do siebie, by potem żałować swojej decyzji i oddać go na wypożyczenie. Tak było w Derby County i Sionie. W tych dwóch dość znanych klubach reprezentant młodzieżowych reprezentacji Szwajcarii zupełnie się nie przebił. Kiedy spędzał czas na ławce albo trybunach, oddawano go na wypożyczenie do Tromsø czy Djurgårdens. Tam też szło mu przeciętnie. Do sezonu 2014/15 dzisiejszy napastnik Legii tylko raz przekroczył magiczną granicę pięciu bramek na kampanię. Dopiero w minionym roku w 2. lidze tureckiej błysnął. 25-letni napastnik w barwach Boluspor zdobył 16 goli i zaliczył pięć asyst w 31 meczach, a nad Bosforem pisano o nim tylko w dobrym świetle. – Zdominował zaplecze Super Ligi. Boluspor dzięki niemu był drużyną z pomysłem na grę. Tego brakowało wcześniej – opowiadał lokalnym mediom przejęty Cihat Arslan, trener byłego klubu Prijovicia, kiedy dowiedział się o odejściu pupila. Mimo tego to jest tylko jeden dobry okres w bardzo długiej jak na tak młodego piłkarza karierze. Można odnieść więc wrażenie, że wicemistrz Polski ściągnął zawodnika, sugerując się jeden udanym sezonem. To, jak na zespół aspirujący do regularnej gry w Europie, skandal. Nemanja Nikolić – gracz o klasę lepszy od Prijovicia (fot. fot. Grzegorz Rutkowski) Gracz serbskiego pochodzenia występuje w duecie z bramkostrzelnym Nemanją Nikoliciem. – Myślę, że nasza współpraca dobrze wygląda i widać to na boisku. Pokazuje to zresztą liczba strzelanych przez nas goli – twierdzi, ale warto tu uściślić: liczba goli, ale chyba strzelonych przez Węgra, bo jego partner miał może kilka asyst, ale to wszystko jest jeszcze za mało. Właśnie dobra postawa Nikolicia bardzo tuszuje gorsze występy Prijovcia. Tę różnicę klas między oboma panami dałoby się odczuć dopiero, kiedy, nie daj Boże, były zawodnik Videotonu doznałby kontuzji, która wykluczyłaby go na kilka tygodni. Wtedy nie miałby kto w Legii strzelać bramek, bo grający z numerem „99” napastnik takowych nie gwarantuje. Inne zdanie ma za to na ten temat Henning Berg. – Solidnie pracuje na treningach, a w meczu daje z siebie wszystko. Wykonuje czarną robotę w ofensywie. Rozbija defensorów rywali. Ja jestem z niego bardzo zadowolony – tak sądzi Norweg i choć często w jego logice można zauważyć luki, tu można mu przyznać rację. 25-latek graczem jest średnim. Kreuje się jednak na kogoś innego, lepszego. Jest autorem zapadających w pamięć wypowiedzi typu: Jestem najlepszy w drużynie czy Możesz mnie kochać albo nienawidzić. To tworzy jego profil, ale też czyni go trochę śmiesznym, bo jak ktoś o jego dorobku może tak o sobie mówić. Nie chodzi tu nawet o jego przepychanki z fanami na Instagramie, ale zwyczajne, prozaiczne sprawy, jak wypowiedzi w strefie mixed-zone czy po prostu styl życia. Jako całokształt to może denerwować. Taką przyjął pozę i już, ale musi pamiętać, że pycha zawsze kroczy przed upadkiem. A byłby to upadek z naprawdę wysokiego konia. Aleksandar Prijović Henning Berg Legia Warszawa Nemanja Nikolić
Pycha kroczy przed upadkiem… małżeństwa Chcesz rozwalić swoje małżeństwo? Unieś się dumą. Po raz kolejny. Na potrzeby tytułu, parafrazowałem nieco fragment z Przypowieści Salomona (Przyp 16:18, tłum. Biblia Warszawska): Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. Całe to zdanie, niezwykle mądre, jest punktem wyjścia do moich przemyśleń odnośnie małżeństw, czy generalnie związków. Więcej, coraz więcej Jak podaje GUS w 2020 roku zawarto w Polsce 145 tys. ślubów, a rozwodów udzielono 51 tys. razy. Natomiast w pierwszym kwartale 2021 roku śluby zawarło nieco ponad 13 tys. par, a rozwiodło się 16 tys. Czyli początek roku zaczęliśmy większą ilością rozwodów niż ślubów. Ile rozpadło się związków nieformalnych? Ciężko powiedzieć, bo związek nieformalny z definicji nie jest nigdzie zarejestrowany. Przyjmijmy ogólnie, że niezależnie, czy mówimy o związkach formalnych czy nieformalnych, to tych związków rozpada się dużo. A nawet bardzo dużo. Do tego musimy jeszcze doliczyć (też szacunkowo) związki, w których ludzie nie są szczęśliwi. To są związki, które jak najbardziej można uratować. A nawet więcej: to są związki, które mają wielkie szanse bycia wspaniałym związkiem, pełnym miłości, zaufania, ciepła i wzajemnego wsparcia. Chcę świadomie pominąć tu patologię i związki z osobami zaburzonymi. Chcę się skupić na takich normalnych, zwykłych związkach, gdzie na początku była wielka miłość (i/lub ciąża), a potem to jakoś tak wszystko spowszedniało, zszarzało, zaczęło męczyć. Wyniosłość, pycha, moje na wierzchu Dobra, a teraz zastanów się jak często, w jak wielu sprawach kierujesz się właśnie tą wyniosłością ducha? Ale serio, zastanów się tak na spokojnie. Przypomnij sobie jakieś wasz sprzeczki, sytuacje kiedy przewracasz oczami, wzdychasz głośno, albo wzdychasz głośno, ale w myślach. Te wszystkie sytuacje, kiedy z nerwów podnosi ci się ciśnienie. >> Przeczytaj mój tekst: W małżeńskiej kłótni nie ma wygranych. Do tego dodajmy sytuacje, w których czujesz się jakoś urażony, dotknięty. To może być drobna uwaga, albo konkretny zarzut. Tylko czy to na pewno jest zarzut, czy ty tak to odbierasz? Krótko mówiąc – jeśli się dobrze zastanowisz, to znajdziesz setki takich sytuacji, wymiany zdań, uwag, kłótni oraz rzeczy, które wydarzyły się tylko w twojej głowie. Tego jest mnóstwo, tego jest cała masa. Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach, gdzie ktoś wprost cię znieważa – już wspomniałem, że nie mówię tu o sytuacjach patologicznych. Jeśli jesteś w związku przemocowym, to musisz szukać pomocy i wsparcia u specjalistów. A gdyby tę pychę wywalić? A gdyby usiąść wspólnie i z pokornym sercem porozmawiać? Ustalić status: ja kocham ciebie, ty kochasz mnie, chcemy być razem, chcemy żeby nasz związek był wspaniały. Brzmi może banalnie, ale czy deklarowaliście sobie takie coś? Może kiedyś na ślubie, ale to prehistoria. To musi być stały element, ciągłe potwierdzenie, że jesteśmy w tym wszystkim razem. Punkt wyjścia mamy, więc idziemy dalej. Pytanie: czy uważasz, że twoja druga połowa chce cię celowo obrażać? Jeśli tak, to jesteś w toksycznym związku i trzeba jak najszybciej podjąć poważne kroku. Ale jeśli tak nie uważasz, to znaczy, że ta osoba nieświadomie sprawia ci przykrość. Rozwiązanie jest tylko jedno – rozmowa. Ale – najpierw zastanów się o co tu tak naprawdę chodzi. Dlaczego to coś cię tak boli, dlaczego to cię wkurza, dlaczego wywołuje takie silne negatywne emocje. Prawda boli najmocniej Być może dlatego, że to prawda. Rozważ taką możliwość, możesz nie mieć racji. Obejrzyj daną sytuację z każdej strony, bo może faktycznie jest właśnie tak, że nie masz racji. Mimo to brniesz w zaparte, bo unosisz się pychą. Zauważ, że zwykle prawda boli najmocniej. Jest wiele sytuacji, które są w każdym związku: pieniądze, dzieci, praca, zdrowie, seks, uczucia, wspólny czas, osobny czas, rodzice, teście. Każdy z nas ma swój bagaż doświadczeń, swoje zranienia, swoje fobie czy dziwactwa. Ale teraz jesteśmy razem, jesteśmy jedną drużyną i musimy grać zespołowo. No nie da się wygrać meczu, gdy ktoś się obraża, gdy ktoś jest zbyt dumny, żeby podać, żeby ustąpić, czy nawet czasami usiąść na ławce rezerwowych – dla dobra drużyny. >> Przeczytaj mój tekst: Moja żona – to moja drużyna Twoje intencje Kolejna rzecz, którą musisz przemyśleć, to twoje intencje. Ważne jest nie tylko to jak reagujesz na to, co się do ciebie mówi, ale też to co ty sam mówisz. Czy sam, powodowany pychą (zwykle taką nieuświadomioną) nie prowokujesz konfliktowych sytuacji? Zastanów się czy zawsze twoje musi być na wierzchu? Przepracuj to sam, potem porozmawiajcie Zostawię cię z tymi pytaniami, bo musisz rozważyć to sam. Jak już to rozważysz, to porozmawiajcie razem. Zacznijcie od wspólnej deklaracji – to ma być budująca rozmowa w duchu miłości, pokory i wzajemnego szacunku. To nie ma być kolejna bitwa. Bitwy to wy macie staczać ze światem, z tymi co was atakują, a nie ze sobą nawzajem. Zapewniam, że głębokie przemyślenie konfliktowych sytuacji – takie bez pychy, bez tego, że moje musi być na wierzchu – plus rozmowa, popchnie twój związek na zupełnie nowe tory. To jest droga do nowej jakości życia. Jak to mawiają informatycy – u mnie działa. Pozdrawiam ZUCH Cześć! Podobał Ci się tekst? Znalazłeś tu ciekawą radę, albo dobrą rozrywkę? Świetnie, staram się żeby mój blog był wartościowym miejscem. Jeśli chcesz, możesz mi się odwdzięczyć i „postawić mi kawę” 🙂 About Latest Posts Maciej Mazurek - prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Uzależniony od kawy, którą próbuję zastąpić yerbą, w wyniku czego piję jedno i drugie. Uważam, że świat bez Pink Floydów byłby bardzo smutny. W 2009 roku wystartował blog z autorskimi komiksami - satyra na pracę w biurze. Od 2012 zacząłem pisać na moim drugim blogu - o tym jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz... Prowadzę również swoje własne studio graficzne Zuchowe Studio gdzie projektuje fajne rzeczy dla znanych marek i tych, które dopiero chcą być znane. W 2016 wszystkie moje aktywności połączyłem w jedną całość na
STARY TESTAMENT Księga Przysłów 161 Człowiecze są zamysły serca, odpowiedź języka od Pana1. 2 W oczach człowieka czyste2 są wszystkie jego drogi, lecz Pan osądza duchy. 3 Powierz Panu swe dzieło, a spełnią się twoje zamiary. 4 Wszystko celowo uczynił Pan, także grzesznika na dzień nieszczęścia3. 5 Obrzydłe Panu serce wyniosłe, z pewnością karania nie ujdzie4. 6 Miłość i wierność gładzą winę, bojaźń Pańska ze złych dróg sprowadza. 7 Gdy drogi człowieka są miłe Panu, pojedna On z nim nawet wrogów. 8 Lepiej mieć mało żyjąc sprawiedliwie, niż niegodziwie mieć wielkie zyski. 9 Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki. 10 Na wargach królewskich wyrocznia: jego usta w sądzie nie błądzą5. 11 Waga i szala to sprawa6 Pana, Jego dzieło - ciężarki we worku. 12 Obrzydłe królom działanie nieprawe, bo tron się opiera na sprawiedliwości. 13 Prawe usta królowi są miłe, uczciwie mówiących on kocha. 14 Gniew króla to zwiastun śmierci, uśmierzy go człowiek rozumny. 15 W pogodnym obliczu króla jest życie, jego łaska jak chmura deszczowa na wiosnę. 16 Raczej mądrość nabywać niż złoto, lepiej mieć rozum - niż srebro. 17 Unikać złego - to droga prawych, chroni życie, kto czuwa nad drogą. 18 Przed porażką - wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek. 19 Lepiej być skromnym pośród pokornych, niż łupy dzielić z pysznymi. 20 Znajdzie szczęście - kto zważa na przykazanie, kto Panu zaufał - szczęśliwy. 21 Kto sercem7 mądry, zwie się rozumnym, a słodycz warg wiedzę pomnoży. 22 Rozum źródłem życia dla tych, co go mają, głupota - karą dla niemądrych. 23 Od serca mądrego i usta mądrzeją, przezorność na wargach się mnoży. 24 Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała. 25 Jest droga, co komuś zdaje się słuszna, a w końcu prowadzi do zguby8. 26 Głód robotnika pracuje dla niego, bo przymuszają go usta9. 27 Człowiek nieprawy zło gotuje, i ogień mu płonie na wargach. 28 Człowiek podstępny wznieca kłótnie, plotkarz poróżnia przyjaciół. 29 Gwałtownik zwodzi bliźniego, prowadzi na drogę niedobrą. 30 Kto oczy zamyka, podstęp obmyśla10, kto wargi zaciska, dokonał zbrodni. 31 Siwy włos ozdobną koroną: na drodze prawości się znajdzie. 32 Cierpliwy jest lepszy niż mocny, opanowany - od zdobywcy grodu. 33 We fałdy sukni wrzuca się losy11, ale Pan sam rozstrzyga.
Portret Doriana Graya Oscara Wilde'a został opublikowany jednocześnie w miesięczniku Lippincott w Filadelfii oraz przez Ward, Lock and Company w Anglii w lipcu 1890 roku. W Anglii powieść została potępiona przez wielu recenzentów jako szokująca i niemoralna. Wilde próbował odnieść się do niektórych z tych zarzutów, pracując nad rozszerzoną wersją historii, która została opublikowana jako powieść pełnometrażowa w 1891 roku, wraz z przedmową, w której Wilde wyraził swoje artystyczne credo. Powieść koncentruje się na Dorianie, młodym mężczyźnie o wielkiej urodzie. Kiedy spotyka Lorda Wottona, ten inspiruje go wizją życia, w której dążenie do piękna poprzez zmysłową przyjemność jest cenione ponad troski etyczne czy moralne. Inny przyjaciel Doriana, artysta Basil Hallward, budzi jego próżność. W czasie podziwiania swojego portretu namalowanego przez Bazylego Dorian deklaruje, że oddałby swoją duszę, gdyby mógł pozostać wiecznie młodym podczas gdy portret się starzeje. Spełnia swoje życzenie, a portret pokazuje stopniowe zniekształcanie jego duszy, gdy pogrąża się w upodlonym i zbrodniczym wariacja na temat legendy Fausta, z echami upadku człowieka i mitu Adonisa oraz badanie związku między sztuką a temat miłości homoerotycznej nigdy nie jest wyraźnie określony (i nie może być, biorąc pod uwagę ówczesne konwencje), może być obecny w uczuciach Bazylego do Doriana. Mówi lordowi, że nie może być szczęśliwy, jeśli nie widzi Doriana codziennie. Jest zdenerwowany, gdy Dorian zaręcza się z Sybilą. Później wyznaje Dorianowi, że od pierwszej chwili, gdy się spotkali, wielbił go. Mówi: „Byłem zazdrosny o każdego, z kim rozmawiałeś. Chciałem mieć całego Ciebie dla siebie. Byłem szczęśliwy tylko wtedy, gdy byłem z Tobą. " Jest całkowicie zdominowany przez swoje uczucia do młodszego mężczyzny, które również przemieniają jego postrzeganie całego świata. Wszystko staje się dla niego cudowne z powodu Doriana. Basil przedstawia to, co w różnym ujęciu może być pociągiem homoerotycznym, jako pokusę ideału estetycznego. Wielbi Doriana, ponieważ piękny młody człowiek pozwala mu spełniać najwyższe ideały artysty. Mówi lordowi, że Dorian jest dla niego „po prostu motywem w sztuce”.Dorian stara się żyć zgodnie z przedstawionym mu przez Lorda poglądem na życie. Lord wierzy, że samozaparcie nic nie daje. Mówi Dorianowi, że ludzie nie powinni bać się własnych pragnień i impulsów, bo w nich tkwią ziarna spełnienia i radości. Jego credo brzmi: „uzdrawiać duszę zmysłami, a zmysły duszą”. Aby żyć pełnią życia, trzeba delektować się zmysłami każdą mijającą chwilą. Lepiej jest doświadczyć wszystkiego, co świat ma do zaoferowania, niż tracić czas na martwienie się o etykę lub moralność. Lepiej jest szukać piękna w kontemplacji sztuki i pięknych przedmiotów, niż wiązać umysł z intelektualnymi troskami i edukacją. Lord nazywa tę filozofię „nowym hedonizmem”. (Hedonizm definiuje się jako poszukiwanie przyjemności jako sposób na życie).Powieść przedstawia co najmniej dwa różne sposoby interpretacji tego tematu. Powieść można odczytać w kategoriach moralistycznych jako potępienie pobłażania sobie. W liście do Daily Chronicle z 30 czerwca 1890 r., Wilde sam starał się odpierać zarzuty, że książka jest niemoralna i stwierdził, że ma morał: „Wszelki nadmiar, jak również wszelkie wyrzeczenie przynosi własną karę. " Wilde odnosi się nie tylko do Doriana, ale także do Bazylego i Lorda Henry'ego. Basil (powiedział Wilde) za bardzo czci fizyczne piękno i stwarza w Dorianie przesadną próżność, podczas gdy Lord stara się być jedynie obserwatorem życia. Jednak wyjaśnienie Wilde'a nie jest zgodne z przedmową do powieści, którą dodał po opublikowaniu negatywnych recenzji. Przedmowa stwierdza, że sztuka nie powinna mieć nic wspólnego z możliwa interpretacja jest taka, że Dorian nie rozumie credo Lorda. W istocie wydaje się, że sam Lord nie żyje według niego. Jak stwierdził Wilde, pozostaje w życiu w dużej mierze widzem. Jego maniery są ospałe i kultywuje ironiczne oderwanie się od wszystkiego, nawet gdy opowiada się za namiętnym zaangażowaniem. Wydaje się, że niewiele robi w trakcie powieści poza wywieraniem psychologicznej dominacji nad Dorianem i uczęszczaniem na przyjęcia obiadowe wyłącznie po to, by szokować ludzi swoimi fraszkami. Ale pod koniec zwierza się Dorianowi: „Dorianie, mam własne smutki, o których nawet ty nic nie wiesz”.Wydaje się, że ideałem Lorda jest czerpanie wyjątkowej przyjemności z doświadczenia zmysłów, rozbudzania zmysłowego w każdej chwili istnienia, pozostając jednocześnie niezakłóconym, zachowując równowagę umysłu. To paradoks, ponieważ głoszonym ideałem jest jednoczesne zaangażowanie i niezaangażowanie w życie. Błąd Lorda polega na kultywowaniu jednego ideału - braku przywiązań - kosztem drugiego. Dorian popełnia odwrotny błąd. Żaden z nich nie jest w stanie spełnić teoretycznego celu nowego słynie ze swoich fraszek, a powieść dostarcza wielu przykładów, prawie wszystkie z nich wypowiedziane przez Lorda Henry'ego. Przedmowa Wilde'a do powieści zawiera również mnóstwo fraszek, z których wiele pokazuje jego chęć podważenia konwencjonalnych podstaw narracji leżą sugestie kilku mitów, w tym upadku człowieka, jak opisano w Księdze jako niewinny, piękny młodzieniec, nowo stworzony (w pewnym sensie) przez artystę / Boga - Bazylego Hallwarda, jest odpowiednikiem Adama w ogrodzie Eden przed Upadkiem. Lord Henry Wotton gra rolę Szatana. Kusi Doriana obietnicą pełniejszego, bogatszego życia, jeśli tylko będzie podążał za jego, credo. Dorian ma zbyt wiele dumy i egoizmu, by oprzeć się pokusie, więc upada. Jest też aluzja do średniowiecznej legendy o Fausta. Faust to człowiek, który sprzedaje swoją duszę diabłu w zamian za wiedzę i moc, tak jak Dorian targuje się, aby zachować wieczną młodość, nawet jeśli oznacza to utratę jego aluzja dotyczy klasycznego mitu Narcyza, który zakochuje się w sobie po zobaczeniu swojego odbicia w wodzie. Kiedy Lord po raz pierwszy widzi ten obraz, porównuje Doriana do Narcyza. Daje to wskazówkę co do próżności właściwej naturze Doriana. Lord może go kusić, ale w pewnym sensie wyciąga tylko cechy, które są już w nim po raz pierwszy opublikowano go w Anglii, Portret Doriana Graya spotkał się z burzą negatywnych recenzji, z których wiele zaatakowało książkę w zjadliwych słowach za rzekomą niemoralność. Na przykład Daily Chronicle zaatakował jego „zniewieściałą frywolność, wystudiowaną nieszczerość, teatralny cynizm, tandetny mistycyzm, jego nonszalanckie filozofie i skażający ślad jaskrawej wulgarności”. Anonimowy krytyk „St. James's Gazette” z jeszcze większym obrzydzeniem napisał: „nie chcąc urazić nozdrzy przyzwoitych osób, nie polecamy analizować [powieści]… to byłoby reklamowanie rozwoju ezoterycznej lubieżności ”. Krytyk ten zaryzykował nawet opinię, że byłby zadowolony, gdyby Wilde lub jego wydawcy zostali oskarżeni o opublikowanie nie wszystkie wczesne recenzje były nieprzychylne, negatywne wrażenie wywołane przez tych, którzy potępili książkę, wpłynęło na to, jak ludzie reagowali na nią przez dziesięciolecia. Fragmenty powieści zostały odczytane w sądzie przez prokuraturę podczas procesu Wilde'a o homoseksualizm w 1895 swoich esejach Wilde głosił doktrynę Paternalizmu z beztroską gracją i triumfalnym sukcesem. W powieści ta wymowna doktryna, mieszając się z ludzkimi realiami, sprowadza poważne kłopoty. Fabuła została rzekomo (ale prawdopodobnie nie w rzeczywistości) oparta na doświadczeniu Wilde'a w pracowni przyjaciela artysty, gdzie Wilde wyraził ubolewanie, że piękny młody człowiek na jednym z obrazów nie powinien kiedykolwiek się zestarzeć. (Inna wersja umieszcza incydent w pracowni malarki, która namalowała portret Wilde'a). W gotyckim tonie - Wilde przedstawia obraz, który: , jak temat obrazu ofiarowuje swoją duszę za cud, nabiera oznak wieku i moralnego upadku, podczas gdy jego piękny, zbrodniczy oryginał pozostaje bohaterowie, według późniejszej relacji Wilde'a, to trzy aspekty jego samego. Hallward jest cierpiącym i artystą; Dorian jest młodym estetą; Lord Henry jest dojrzałym filozofem . Ich kręte i fascynujące wędrówki po niejasnych psychologicznych głębiach przez sto lat utrzymywały czytelników, widzów, psychiatrów i krytyków w lekkim podnieceniu - i bez wątpienia nadal będą to robić w towarzystwie Hamleta, Peau de Chagrin Balzaca, Frankensteina Mary Shelley, rodziny Usherów Edgara Allana Poe, Draculi Brama Stokera i Stephena Dedalusa Jamesa Joyce' wersja Potrtetu to dobrze wyważona i ujednolicona powieść, wyrażona w muzycznym, jasnym i płynnym stylu, choć kwiecista jak stylowe meble wiktoriańskie. Obrazowanie dobrze służy centralnej wizji, która kontempluje cel istnienia istot ludzkich zaangażowanych w sztukę. Wilde formalnie wypiera się celu moralnego, ale jego książka udaremnia to wyparcie. Czy człowiek , który służy tylko sobie, może to zrobić doskonałe dzieło sztuki?Kiedy Wilde dodał sześć rozdziałów, aby stworzyć wersję książkową, przyczynił się do moralnej symetrii struktury, rozwijając opozycję między kodami Starego i Nowego Testamentu, która przenika jego pisma. Odrzucając Bazylego, rzecznika miłosierdzia Nowego Testamentu, Dorian wymusza konfrontację z rozgniewanym Bogiem, który sądzi i karze. Skoro skruchy nie można już wytworzyć od wewnątrz, zemsta musi być narzucona z góry. Dlatego w dodanych rozdziałach Wilde przedstawia Jamesa Vane'a, przedstawiciela kodeksu Starego Testamentu, który zastępuje Bazylego, aby stać się żywą siłą moralną drugiej połowy powieści. Podczas gdy Bazyli, dobry anioł Doriana, próbował poprowadzić go do łaski, Vane, anioł gniewu, zwiększa przerażenie winnego człowieka, gdy próbuje pomścić rozwścieczone bóstwo. Po morderstwie, niepokój, wsparty relacją między myśliwym a zwierzyną, nadaje ton Dorianowi. Bohater uznaje sprawiedliwość kodeksu moralnego Vane'a na krótko przed własną śmiercią.
....i czyż to nie smaczne ? TO NIE PYCHA- TO PYSZNE !!!!!!! Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę; daj mi cierpliwość, abym zniósł to, czego zmienić nie mogę; daj mi mądrość, abym odróżnił jedno od drugiego. /Friedrich Christoph Oetinger/ Wpis dedykuję córce LILIANIE DORUCH PYCHA -to wysokie mniemanie o sobie, wyniosłość, zarozumiałość, zadufanie, arogancja, zuchwałość, hardość, także nieraz zbyt wygórowane pojęcie o sobie, nieprzystępność, wyniosłość. Mógłbym jeszcze długo wyliczać te przywary ludzkie związane z pychą. Pycha to pojęcie i postawa człowieka charakteryzująca się nadmierną wiarą we własną wartość i możliwości. Człowiek pyszny ma nadmierne mniemanie o sobie i jego wyniosłość często powoduje agresję. Z pychą również kojarzona jest duma –lecz ta cecha może być też szlachetna, urażona lub zraniona. Duma może człowieka rozpierać, natomiast pycha nadyma. Obie wyrastają z poczucia własnej wartości, ale trudno jest stwierdzić, gdzie kończy się duma, a gdzie zaczyna pycha. Pycha to nic innego jak próżność wynikająca z oceniania, wartościowania i porównywania. Jest egoizmem i fałszywą oceną własnej osoby. Każe nam stawiać samych siebie jak najwyżej, innych zaś niżej. Ponieważ pycha wynika z błędnego osądu, dlatego zaliczana jest do gatunku dewiacji intelektualnych jako zarozumiałość. Człowiek pyszny to nadęty i zadufany w sobie, który wierzy tylko w swoją wielkość. Pycha jest zwyczajnie niedostrzegalna, bo bardzo trudno jest uzmysłowić sobie, że jesteśmy mniej warci, niż nam się wydaje. Tymczasem do tej skłonności powinniśmy się przyznać i starać się ją kontrolować. Prowadzi ona bowiem do frustracji i stresu, gdyż sprawia, że nie umiemy przegrywać. Nie pozwala nam się pogodzić z zajęciem drugiego lub trzeciego miejsca. Ludzie pyszni zawsze podkreślają swoją nie zależność. Nie umieją również prosić, gdyż to uwłacza ich godności. Nie potrafią dziękować, ponieważ nie widzą powodu do wdzięczności. Również nie umieją przepraszać,przebaczać, podawać ręki na zgodę gdyż w ich charakterze nie leży przyznanie się do błędu. Pycha wkrada się na wszystkie płaszczyzny stosunków między ludzkich, nie pozwala przyjąć rady i porozumienia. Pycha bierze się z oceniania, wartościowania i porównywania. Jest egoizmem, skoncentrowanym na sobie, fałszywą oceną własnej osoby. Każe nam samych siebie stawiać wyżej, innych zaś niżej, niż jest w rzeczywistości. Ponieważ pycha wynika z błędnego sądu, zaliczyć ją należy do pyszny sądzi, że sam jest źródłem swoich czynów i pyszni się nimi przed otoczeniem, mając innych za głupców, którzy nie doceniają jego wielkości. Dalej, człowiek pyszny ma zaburzone poczucie sprawiedliwości i miłości do drugiego człowieka. Zajmuje się głównie podziwem dla siebie; z biegiem czasu drażnią go dobre strony innych, zaczyna ich lekceważyć i nimi pyszny niszczy porozumienie i przyjaźń, nie pozwala przyjąć racji, przyznać się do błędu i do niewiedzy Pycha ukryta jest w przeświadczeniu, że nie potrzebujemy innych , nawet tych najbliższych jak - ojciec czy matka. Czy jest mi lekko to pisać.......... Czy jest mi lekko o tym myśleć....... Ludzie pyszni źle się czują z równymi sobie albo stojącymi wyżej, dobrze im z ludźmi niższej rangi, którymi „rządzą”, oczekując pochlebstw i uznania. Człowiek pyszny kłamie, żeby umniejszyć rolę innych. Zamiast pychy - godność. By odzyskać poczucie godności, musimy zrozumieć, że niezależnie od tego, co nas spotkało i spotka ze strony innych – naszej wartości nikt nam nie zabierze. A czy pycha zawsze bierze się z niskiego poczucia wartości? Ta najbardziej skrajna pycha jest zawsze sposobem kompensowania sobie upokorzeń z przeszłości jakiego się doznawało. Tak więc jedynym wyjściem z traumy upokorzenia jest odzyskanie prawdziwej ponad osobowej godności. SUPER pychą i zarozumiałością lekceważysz znajomych, często przyjaciół i oczywiście swoich bliskich. Masz wszystko gdzieś, nie boisz się ludzi, nie boisz się Boga i doprowadzasz się do upadku. Najgorsze jest to, że zatracasz swój umysł ! Nadmierna wiara we własną wartość i możliwość, a także nadmierną wyniosłość . A Twoja nadzwyczaj wysoka samoocena oraz mniemanie o sobie często towarzyszy Tobie w nadmiernej agresji. Pychę i wyniosłość można porównać do narcyzmu, który widzi tylko siebie i uważa siebie za kogoś najlepszego, najmądrzejszego. Człowiek pyszny nie widzi problemów innych, staje się samolubny i apatyczny !!! Jak bardzo często rządzi nami egoizm, który krzywdzi zachowania innych ludzi. Czy potrafisz szukać przyczyn tego zjawiska. Spójrz w lustro i spytaj: Dlaczego to lubię? Czy mam za mało pewności siebie? Czy nie wiem jak z tym walczyć? Czy nie zasługuję na inne traktowanie? Dlaczego po pewnym czasie wszyscy mnie omijają ? Czy już muszę przyzwyczaić się do bycia kopanym. A uchachanym możesz być, ale tylko do czasu ! Liliana - wartością człowieka jest prawda i odwaga, tylko ludzie mali są tchórzliwi i zatracają poczucie własnej wartości, dlaczego o tym piszę, jak TY dobrze to wierz !!!!! - Ojciec A za pychą jest tylko upadek, czego ani TOBIE ani nikomu nie życzę.............. Pozdrawiam wszystkich serdecznie - Zenobiusz Doruch kontakt i komentarze..... @
pycha kroczy przed upadkiem biblia